KRYPTONIM “ELIMINATOR”

Dziennikarstwo śledcze. Nigdy bym nie przypuszczał, że będzie mi dane „zabawić się” w taki właśnie sposób…

Przełom października i listopada ubiegłego roku. Wracam po zmianie, jak co dzień. Wysiadam z „Jedynki” na skrzyżowaniu: 28 czerwca 1956  i Hetmańskiej. Zmieniam trasę powrotu, żeby rozprostować kończyny. Ulica Fabryczna. Od strony wiaduktu kolejowego w swoim nowoczesnym wydaniu zaczyna się i kończy na gmaszysku ZUS-u. Przechodząc obok instytucjonalnego obszernego przybytku, spoglądam w niebo, bo nagle zrobiło się ciemno.  Bramy piekieł zawisły nade mną. Stare i gdzieniegdzie działające sodowe lampy uliczne zbladły strasząc żółtymi żarówami i zniszczonymi plafonami. To potęgowało makabryczność tego miejsca. W jednej chwili okolice spowiła złowieszcza ciemna chmura przeznaczenia.

Dalej w głąb ulicy tylko „jak dawniej” jak za czasów kina niemego i obrazu czarno-białego. Mrok i posępność. Czuję się nieswojo. Przyśpieszam. Przemykam między chodnikowymi dziurami i obskurnymi kamienicami. Mam nieodparte wrażenie, że w powrocie towarzyszy mi ktoś jeszcze… Do strachliwych nie należę ale żeby dodać sobie rezonu, lekko spięty i przepełniony sarkazmem sytuacyjnym zaczynam podśpiewywać ulubiony kawałek z repertuaru PIDŻAMA PORNO;

♫♫♫♫♫♫

…Jest tu kilka takich miejsc

Gdzie nie warto się pałętać

I kilka takich miejsc

By zapomnieć i pamiętać

Ezoteryczny Poznań

Na Wildzie mieszka szatan

Czarna Magia…

♫♫♫♫♫♫

Nagle jak rażony piorunem znieruchomiałem słysząc głos za mną:

– Żebyś dupku wiedział! Czarna Magia!

Instynktownie obróciłem się. Nieznajomy osobnik, pewnym, silnym i brutalnym ruchem przepchnął mnie do starej, pozbawionej światła kamienicznej bramy. Półmrok.

Odór stęchlizny połączonej z moczem, nieznośnie rozdziera nozdrza na wskroś. Typek patrzy na mnie. Z gestykulacji pokumałem, że mam się uspokoić. Przy zachowaniu komfortowej odległości od agresora, próbuję się opanować i dostrzec twarz. Nadaremny trud. Niestety. Nie ma takiej możliwości. Znikoma ilość światła nie jest moim sprzymierzeńcem.

– Słuchaj frajerze! Nieważne kim jestem…

Tembr głosu podobny do krótkiej serii z Kałasznikowa

– Weź sobie te papierzyska i zrób z nich użytek.

Napastnik rzucił w moim kierunku opasły skoroszyt.

– Powiadają o tobie „tuba zakładowa”. Zajrzyj w tą teczkę marny pisarzyno, to może wreszcie przejrzysz na oczy. Wycedził z wyczuwalną pogardą.

– Ale ja…

Nie dając dojść do słowa, intruz gwałtownie rusza do wyjścia. Gdy był już na skręcie, odwrócił się i rzekł:

– Czy wykorzystasz przekazane dokumenty? Sam zdecyduj! Zapamiętaj! Rzeczywistość ma także inne, pogrążone w mroku oblicze.

I tyle go widziałem.

Odgłos silnika wyrwał mnie z częściowego paraliżu. Wybiegłem. Donośny pisk opon. W tumanie kurzu dostrzegłem ledwie sylwetkę samochodu.

Zielony pasek na drzwiach kierowcy ukazał swoje oblicze przy mijanej oświetlonej witrynie sklepowej. Ten pasek, ten ryk silnika, gabaryty wozu to była… Dacia Duster, znajomy samochód z Nadzoru Ruchu!

Skonsternowany i zaintrygowany, bez dalszych przygód wracam w domowe pielesze. Po tym zajściu, nie potrafię się uspokoić. Przyporządkowanie stanu ducha też nie przychodzi mi z łatwością. Targa mną ciekawość ale i jakiś niedefiniowalny strach, obawa przed wglądem do teczki. Zmęczony jestem potwornie. Więc kawa i tabaka. Jest szansa, że oszukam naturalną potrzebę odpoczynku i snu. Z namaszczeniem, ceremoniałem godnym premiery filmowej chwytam za teczkę. W narożniku frontowej strony zauważam pieczęć. Jak za dawnych lat. Tylko w innym języku – TOP SECRET. Na środku pozbawiona wdzięku i estetyki naklejka z czasów ręcznych maszyn do pisania, z napisem : Kryptonim „ELIMINATOR”.

Ciśnienie podskoczyło. Kawa zadziałała? Drżę z emocji! Zaglądam do środka. To nie są oryginały. Świstki raportów służbowych z lat 2016-2018. Opisy kolizji tramwajowych wraz z fotodokumentacją. Wycinki z gazet, wynotowane ścieżki dostępu do portalowych informacyjnych linków internetowych. Barwne i zatrważające w swoich opisach relacje świadków i poszkodowanych etc. To wszystko są ksera… Mijały godziny. Tracę rachubę czasu. Wychodząc z łazienki spoglądam w lustro. Źrenice powiększone jak u kotowatych podczas polowania. Emocjonalny mętlik i szok. Resztkami sił doczłapuję się do łóżka.

Nad ranem ciepły uśmiech Elki 😊 wita nowy dzień.

– Krzysztof może zrobisz sobie wolne? Wyglądasz fatalnie. Całą noc jęczałeś i w śnie z kimś walczyłeś. Miałeś chyba jakieś koszmary. Rzekła małżonka.

Oszołomiony, jakbym jeszcze do „świata żywych” nie wrócił, patrzyłem na zatroskane oblicze Eli.

– Naprawdę? Nie wiele pamiętam…

Ochrypłym głosem wyszeptałem.

Wolne wynikało z grafiku. Ufff, poczułem ogrom piętrzącego się zmęczenia i braku odpowiedniej regeneracji.

– Jak dobrze, że dziś wolne, jak dobrze…

Krzyknąłem radośnie, już jednak tylko do siebie. Słysząc w oddali odgłos zamykanych drzwi. Próbuję zebrać myśli. Bogatszy o wiedzę zawartą w teczce – dumam. I co ja mam z tym wszystkim zrobić? Burza w mózgu. Od czego zacząć. Takie i inne myśli przelatują pod kopułą czaszkową, niczym odrzutowiec w przestworzach…

W latach 70-tych gdy się urodziłem, a dokładnie 2 lata wcześniej w świecie kina święcił triumf film pt. Brudny Harry z „Magnum” Clintem Eastwoodem w roli inspektora Callahana. Moje pokolenie to fascynacja serialem Z Archiwum X. To lata 90-te ubiegłego stulecia wraz z kontynuacją w dwudziestym pierwszym wieku.

Ale co ma piernik do wiatraka?

W otrzymanych materiałach są i akta osobowe. Dokładnie – jednej osoby. Jednej motorniczej. Imię i nazwisko. Kokardyna Pętlińska. Szczegółowe opisy 36 kolizji z okresu ostatnich 3 lat oraz inne ciekawe poboczne przypiski. Pytanie które bezustannie sobie zadaje. Dlaczego nie znam tej motorowej? Podzwoniłem, popytałem, zrobiłem „małe śledztwo” – wszystko na nic. Za każdym razem, czy to w Dziale Kadr, czy na poszczególnych Wydziałach Taborowych słyszę to samo:

– Nie jest zatrudniona taka osoba w naszej firmie, nigdy nie była…

Zszokowany i zarazem coraz bardziej zaintrygowany pytam doświadczonych stażem motorniczych, może oni coś. Też nic. Gdy cały „biurowiec” i poszczególne jego piętra stanowczo grzmiały: „nie istnieje” czułem, że coś jest nie tak. Spisek? Zmowa milczenia? Gdzie mijam się z prawdą? Czy naprawdę „motornicza-widmo” to tylko fikcja? Ktoś celowo chce ze mnie zakpić? To ma być żart? Tylko po co? W jakim celu? Przeglądam jeszcze raz na spokojnie obszerne zasoby zdjęciowe. To jedyne niekserowane dokumenty. Foto odbitki są rewelacyjnej jakości. Kolejna zagniota i powątpiewanie. To się wszystko nie trzyma kupy. Uparcie od początku wertuje świstek po świstku, kartka po kartce. Wzrok mój przykuwa dokument który wczorajszej nocy umknął mojej uwadze. Opinia psychiatryczna. Osobowość wieloraka potocznie zwana rozdwojeniem jaźni…prawdziwe nazwisko to….

Eureka! Niesamowite! Mamy swojego „czyściciela torowiska”? Pośpiesznie i w przypływie adrenaliny przeglądam jeszcze raz werdykty kolizyjne. Motornicza Kokardyna – brak winy, tam brak winy, tu brak winy… W żadnej z kolizji motornicza nie jest winna!!! Nieprawdopodobne! Przypadek? Zbieg okoliczności? Maksymalnie podekscytowany sięgam po raz kolejny do tej mrożącej krew w żyłach sterty zdjęć. Wcześniej w mojej ocenie nijak wiązały się z całością. W jakim byłem błędzie! Teraz zrozumiałem. Wizerunek jak z horroru , jak Samara Morgan z kultowego The Ring. Nie powiem, sam w pierwszej chwili pomyślałem, że to zdjęcia właśnie z tego filmu… Gdy całość zaczęła nabierać realnego wymiaru, aż westchnąłem. Została tylko nierozstrzygnięta jedna wątpliwość. Czy jest ona „samozwańczym”, czy „wyznaczonym” zamiataczem miasta z drogowych szumowin i szubrawców łamiących przepisy i spieszących się „na łeb na szyję” kierowców. Ale po co to rozstrzygać, ważna jest misja i jej przesłanie!

Niegodziwcy drogowi! Możecie być pewni – ona po was przyjdzie! Po piratów za kółkiem, przepełnionych egoizmem komunikacyjnym i permanentną wykroczeniową recydywą!

Kobieta Demolka,

Kobieta Niszczyciel

Samara come back!

Pamiętajcie Kierowcy łamiący przepisy!

Samara nie wybacza,

Morgan jest wszędzie.

Wszędzie gdzie jest torowisko!!!

Jeździsz przepisowo? Możesz być spokojny!

😊😉😊

 ※※※※※※※※※※※※※※※※※※※※※※※※※※※※

 CAST

Special Guest StarringMichalina Pelińska as „Samara” and

„Kokardyna Pętlińska”

Specialty CostumeMichalina Pelińska

Director of PhotographyNatalia Owsianowska

Art DirectorNatalia Owsianowska

Place of PhotosZajezdnia Forteczna

Makeup Artist To „Samara”Aleksandra Gabryelska

Supervising Hair StylistMichalina Pelińska

Production ManagerKrzysztof Żukiewicz

Story ByKrzysztof Żukiewicz

Consultant of a Criminal StoryIwona Gajdzińska

 

IN

A PIERNICZYMOTORNICZY.PL COMPANY

PRODUCTION

 

THE END

 


Serdeczne podziękowania dla całego zespołu biorącego udział w tym projekcie ;

Aleksandry, Iwony, Michaliny i Natalii !


Dla ciekawych zza kulisowych przygotowań “od Michaliny do Samary” – dodatkowy backstage!

FOTO1 / FOTO2 / FOTO3 / FOTO4 / FOTO5 / FOTO6 / FOTO7 / FOTO8 / FOTO9

12 Responses

  1. Avatar

    Nieźle, widzę że pióro w dłoni Ci się rozkręca. 👍
    Jeszcze troszkę i będziesz lepszy niż mój ulubiony pisarz Graham Masterton. 🦇
    A tak pocichu to czekam na premierę kinową. 😁😁

    1. Krzysztof Żukiewicz

      Nastał mrok. Przepełniony strachem i rozdzierającym od wewnątrz smutkiem spojrzałem przed siebie…Z kanału wyłoniła się ona. Wiedziałem, że ewentualna próba tłumaczenia i może nawet ucieczka nie zda się na nic.
      Błagałem, prosiłem, na kodeks drogowy przysięgałem…wszystko na nic..Kokardyna nie wybacza!

  2. Avatar

    Gratuluję pomysłu. “Bimba Fiction” odc. 1. Liczę na kolejne. Ciekawe czym nas jeszcze zaskoczycie. Pozdrawiam serdecznie całą ekipę.

    1. Krzysztof Żukiewicz

      Jako blogowy Admin w imieniu CAŁEJ EKIPY serdecznie dziękujemy i pozdrawiamy! Bardzo się cieszymy, że ten projekt przyniósł wszystkim wokół ( twórcy i odbiorcy ) trochę radochy 😉.
      Osobiście mam głęboką nadzieję, że lepsze jeszcze przed nami…

  3. Avatar

    Brawo Krzysztof! Brawo Michalina vel Kokardyna! Brawo Natalia i brawo Ola! Mistrzostwo świata!

  4. Avatar

    To że na Wildzie mieszka szatan wiadomo od dawna 😉 Takich czyścicieli jak Kokardyna powinno być więcej 😉 A artykuł idzie czytać z duszą na ramieniu 😱😱

  5. Avatar

    Jak zwykle fajny – żywy wpis. To było takie realne i fajnie się słuchało, że gdy nadszedł koniec, pojawiło się pytanie “to już koniec… pozdrawiam i do “zobaczenia” na przystanku (uśmiech)

    1. Krzysztof Żukiewicz

      Dziękuję Marku! Jeżeli znajdzie się ktoś z najbliższych co choćby troszkę opowiedziałby Tobie co jest na poszczególnych zdjęciach to zdecydowanie wzbogaci Marku Twoje “wyobrażenie” tego przeczytanego.
      Serdecznie pozdrawiam i do szybkiego zobaczenia na szlaku!!!😊😊😊

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *