NIEWYPOWIEDZIANY BOHATER

Tak, to będzie o nas Drogie Koleżanki i Szanowni Koledzy. Być bohaterem to ciekawe i zapewne rzadkie doświadczenie. Jednak to przemiłe uczucie, zwłaszcza gdy widzisz te skierowane na Ciebie szczere pełne uwielbienia spojrzenie…

Każdy dzień nas motorniczych podobny do poprzedniego. Wstajemy wcześnie rano (chyba ze trafiła się nam popołudniowa zmiana) płeć piękna szybki makijaż, samce alfa próbują się bezkrwawo golić. Po wstępnych zabiegach łazienkowych, startujemy z kawą, a prawdziwi twardziele robią rozruch na herbacie ;-). Do pracy dojeżdżamy – ”Drzwi Raju” otwieramy i identyfikator do czytnika przykładamy. Zwarci i gotowi pojawiamy się przy okienku dysponenta. Na dzień dobry kontrolne w pomiar dmuchanie. Musi być zero,zero inaczej od Szefowej/Szefa lanie ;-). Rączka podana, teczka wydana, rozkład jazdy przeanalizowany, kierunek pierwszego pół kółka obcykany. Z siedzącymi  przy stole ostatnie tematy obgadane i po chwili do hangaru – parku maszyn wartkim krokiem podążamy. Brykę odpalamy, poranne OC, wszystko sprawdzamy. Siedząc w wygodnym fotelu, przebierając z niecierpliwością nóżkami, jeszcze wzrokiem ospałym na sygnalizatorze  pionowej kreseczki szukamy. Wreszcie ruszamy! My Motorowi – organizm żywy, nie roboty, nie maszyny, więc potrzebujemy chwili aż w końcu za sterem się na dobre obudzimy. Na pierwszej prostej w wszystkie kontrolne systemy hamulcowe z impetem uderzamy i ze spokojem do pierwszego przystanku podjeżdżamy :-). Wczesne poranne lub popołudniowe miasto z koncentracją, z należytą uwagą przemierzamy i w znane nam kąty zaglądamy. Na końcówkach, jak czas pozwala pogadamy, kartę pracy w wolnych chwilach uzupełniamy. Czasami Dyżurny zawoła: dawaj papier, pieczęcią początek pracy podbijamy! Dzień jak co dzień, wesoło, miło i przyjemnie. Z niecierpliwością czekamy na kolejne wysublimowane pytanie pasażera z kategorii „Mission Impossible”

–  A CZY TEN TRAMWAJ Z TYŁU POJEDZIE PIERWSZY, CZY MOŻE JEDNAK PANA TRAMWAJ WCZEŚNIEJ?

Ze spokojem próbujemy ułożyć odpowiedź. Po chwili kiwając z niedowierzaniem głową, oddając się głębokiej zadumie i wewnętrznej próbie wyciszenia, spoglądamy na oddalającego się zadowolonego z naszej odpowiedzi pasażera… . Zastanawiamy się kiedy spadnie na nas kolejne pytanie z kategorii niemożliwych „w czyimś toku myślenia”. Uczono mnie całe życie, że nie ma głupich pytań, że są tylko głupie odpowiedzi. Jednak czasami ta teza nie wytrzymuje z rzeczywistością i realiami dnia codziennego! ;). Po prosto chce się żyć! Tylko gdzie w tym wszystkim to bohaterstwo, gdzie ten heroizm? Naprawdę tego nie widzicie? Nieee, nie wierzę !!!

Prawie każdego wiosennego i letniego dnia, zwłaszcza w słoneczne dzionki, całe zastępy bacznych obserwatorów wychodzą na spacery i zajmują co lepsze miejsca obserwacyjne! Przystanki, kładki, mosty, nasypy, chodniki, a nawet czasami ukryci między drzewami. Większość oczywiście w asyście minimum jednego z rodziców, jeszcze nie mówią, ale po co mówić, wystarczy na te DZIECIAKI popatrzeć przez chwilę. Stoją lub siedzą w spacerówkach, oczy pełne podziwu i uwielbienia skierowane na nas motorniczych, pogromców olbrzymich pędzących żelaznych rumaków… Pociechy nie muszą nic mówić, wystarczy nawiązać kontakt wzrokowy, wyraz twarzy mówi wszystko :-))). Po-kiwka ze strony dziecka na do widzenia to najwyższy wyraz ich uznania !

No proszę, pokażcie mi w naszych szeregach twardziela który nie pomacha takiemu zafascynowanemu berbeciowi, który wiwatuje w naszym kierunku. Dzieciaki „pożerają” nas wzrokiem pełnego , niekłamanego i naturalnego podziwu. Jestem przekonany, że w tych właśnie chwilach jesteśmy jak Batman i Spiderman razem wzięci. Takie właśnie chwile w czasie naszej pracy – bezcenne!Za całą resztę zapłacisz kartą MasterCard ;-). Niech teraz mi ktoś spróbuje powiedzieć, że nie czuję się BOHATEREM ;-).

2 Responses

  1. Panie Krzysztofie Pierniku, przezabawne teksty, w trakcie czytania uśmiech nie znikał z mojej twarzy. Lubię jeździć środkami komunikacji miejskiej. W końcu każdy lubi być wożony przez kierowcę lub motorniczego. A, że nie jedziemy sami to tylko zaleta….

    1. Krzysztof Żukiewicz

      Cieszę się, właśnie o ten uśmiech chodzi, ba jeśli on jeszcze będzie się pojawiał wśród pasażerów w interakcji między sobą i kierującym pojazdem – wtedy będzie idealnie :-). Tego sobie życzmy Pani Anno ! Serdecznie pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *