LANDARA NA SCENIE

Obudziłem się. Według kalendarza, jeszcze końcówka zimy, za oknami wita dzień pogoda niewiadomego pochodzenia.
Podczas szorowania siekaczy, kłów i trzonowców bliżej nieokreśloną konsystencją z tubki – układam w głowie plan dzisiejszego występu.
Mojej Solówki, słyszałem jeszcze określenie Galówka! 😉
Flegmatycznie i na wyraźnym wstecznym biegu dopijam „małą czarną”. Wmawiam sobie, że się wyspałem, patrzę mętnym wzrokiem na łyżeczkę w mojej dłoni. Jakaś taka inna, powyginana i konwulsyjnie drgająca. Niepokój i nerw czuciowy, blokada i strach – powitanie dnia.
Szybko wdrażam techniki relaksacyjne. Jest pozytyw! Paraliżujący strach odsyłam w niebyt. Na szczęście odblokowuje się we mnie stopniowo „amerykańskie poczucie własnej wartości”.😊
– W samą porę! Aż przyklasnąłem z zachwytu.
Owe poczucie, niczym poranne słońce próbuje z mozołem wydostać się zza widnokręgu.
– Mam wreszcie swój życiowy Jarocin, Przystanek Woodstock i Opener Festiwal w jednym. 😉 Egzamin na pozwolenie jazdy tramwajem!😊
Krzyknąłem do zmechaconego, „nie wyjściowego” gościa w łazienkowym lustrze.

Zgodnie z planem, o określonej godzinie stawiam się w „recording studio” – WORD Poznań. Przybijam „piątkę” wybrańcom z kursu. Postanowione, dzisiaj weryfikacja naszego „muzycznego abecadła”. Po niecałej godzinie, nasza grupa w komplecie zalicza test. Płomienny uśmiech i dobry duch zagościł w sercach przyszłych motorniczych, przyszłych tramwajarzy!
Obszerne auto naszego kolegi „artychy” sprawnie przemieszcza nas z jednego końca miasta na drugi. Pierwszy studyjny teoretyczny egzamin za nami! Czas na zaliczenia praktyczne.
Jedziemy na Zajezdnię Forteczna. Po drodze wymieniamy spostrzeżenia, dzielimy się trudnościami które pokonaliśmy podczas testu. Podchwytliwe pytania o sample, bity i loopy…😉
Pojazd z nadchodzącymi „gwiazdami” regionalnej, być może ogólnopolskiej sceny-torowiska sprawnie pokonuje kolejne korkujące się o tej godzinie skrzyżowania. Salwą śmiechu kwitujemy jedno z teoretycznych pytań. Zwrot – „zbonsować traki”, przypadło wszystkim do gustu. 😉

Chwila zadumy. Patrzę przez zaparowaną szybę. Widzę grupkę rozbawionych dzieciaków w odblaskowych kamizelkach. Obok strofujące przedszkolanki. Próbują wspólnie bezpiecznie pokonać przejście dla pieszych. Myślami jestem w scenerii z przed kilku dni. Dostaje propozycję nie do odrzucenia. Pomocną dłoń wyciąga do mnie Didżej Sławek – instruktor nauki jazdy.
– Z moimi chłopakami robię powtórkę, takie przedegzaminacyjne „przesłuchanie”. Reflektujesz? Jak masz ochotę dołączyć…
Nawet nie musiał kończyć, bo z radości prawie zawisłem na jego szyi. 😊

W tym samym miejscu, gdzie ma się odbyć „egzaminacyjny koncert”- plac manewrowy, DJ Sławek zaimprowizował oryginalną oprawę.
Z uśmiechem i luzem powtarzaliśmy „układ wokalny”, czyli dojazd czołem tramwaju do ustawionego słupka. Do bólu. Do chwili, gdy wszyscy mieliśmy dość i każdy z nas czuł, że gdy wybije „godzina zero” – podoła!
W pewnym momencie zagaiłem:
– Sławku didżejem-instruktorem nie każdy może być, a Ty nim jesteś ( świadomie podrzucam i komplementuję ), może autoprezentacja? Możesz wykonać „swoją solówkę”? Pokazać nam młokosom swoje umiejętności?
Podpuszczać nie przestaję… 😉

Taaaa, to co zobaczyłem i usłyszałem jest epickie, kozackie i zapierające dech w piersiach. Zderzak i słupek blisko siebie, na grubość szkolnej ekierki. Pokaz precyzji i maestrii. Profesor Miodek by powiedział – Wysokie C! 😊
„Koparki” opadły nam do samej ziemi. Wyczuwalny powiew, wielkiego podziwu i szacunku doprowadził co niektórych do wywołania efektu „gęsiej skórki”.
Bez dwóch zdań. DYSKDŻOKEJ DAŁ CZADU!!!
Mróz – tym slangowym określeniem opisuje się nieprzychylną publiczność. Przedstawiona nam, interpretacja wokalna – pokaz hamowania w wykonaniu DJ Sławka zaprzecza tej definicji. Postronni „podglądacze” pokazowego występu didżeja, wnioskując po minach również byli tego zdania. 😊

Dojeżdżamy na wyznaczone miejsce. Praktyczna część egzaminu przed nami. „Trzęsiączka” to come back!
Zamykam drzwi samochodu. W oddali zauważam, jedynego w swoim rodzaju SŁAWOMIRA! Nogi lekko się ugięły…
– Gość ma swoje 5 minut oraz „papiery” na to, żeby egzaminować przyszłe solistki i przyszłych solistów poznańskich torowisk…
Ogłaszam wszem wobec pozostałym wysiadającym.
Plenerowych występów boję się ogromnie! Kameralnie, w zauważalnej wydzielonej przestrzeni, na oznaczonej scenie czekał Egzaminator Sławomir.
Wsparcie duchowe, katalizator ewentualnych sprzężeń i napięć na linii egzaminator – egzaminowany to zadanie dla kolejnego instruktora – DJ Krzyśka! Jest z nami ciałem i duchem, w tych trudnych chwilach. Podsyca w nas żar walki, dopinguje do udanego występu. Przywraca siły i dodaje otuchy w chwili zwątpienia i niepewności! TO NAJWAŻNIEJSZA POSTAĆ PRZY SCENIE – NICZYM SUFLER ZA KULISAMI 😉.
Po ustaleniu kolejności i przebrnięciu „wstępniaka placowego”, ruszamy w pełnym składzie na miasto! Ostatni akord egzaminu!
Niech nas usłyszą, niech nas zobaczą.

P R Z Y S Z Ł Y C H

  A R T Y S T Ó W  !

😊

Zmęczenie, ciągły stan napięcia psychicznego w oczekiwaniu na swoją kolej, dają mi się we znaki, dają mocno w kość.
Egzaminator nie odpuszcza, każdy ma przepisowe 30 minut aby zdobyć jego przychylność, wykazać się talentem i „rozśpiewać” się umiejętnościami na mieście. Dla mnie alfabet niełaskawy, jestem ostatni w kolejności ☹.
Szybko wrzucam do głowy „cieszynkę”, powiadają „ostatni będą pierwszymi” – oby pozytywne wibracje i ezoteryka mi sprzyjała!
Po kolejnej godzinie „chałturzenia”, nagle zostaje wywołany do tablicy.
Kolega „nieszczęśnik-bezgłosie” trzeci raz próbuje udowodnić w praktyce Sławomirowi, że nie poznał się na jego walorach…
Niestety i tym razem blokada, znowu „dreptanie w miejscu” czym rozsierdził na dobre Egzaminatora. Nie tak to sobie wyobrażam, moje wejście na scenę, niespodziewane, w atmosferze wzburzenia. Pragnę „wytrzymać” powstałe napięcie i rozproszyć jak najszybciej wydzielającą się z ludzkiego ciała, negatywną aurę…
Chwytam „wiosło”, muszę dobrze „ustawić głos” i „śpiewać z intencją”. Moja chwila i szansa, mój moment…
Rozglądam się uważnie dookoła i zaczynam. Sunę swoim wokalem po szynach.😉
Mimika DJ Krzyśka podpowiada wszystko. Przyglądam się bacznie i wyczuwam momenty kiedy brzmię nieczysto, niejednolicie.
Zauważam drobne niuanse, smaczki i ulotności, wtedy człowiek docenia doświadczenie i wirtuozerię pomocnego didżeja. Kunsztem, wręcz mistrzostwem w takich trudnych chwilach jest umiejętne „wybijanie” z koncentracji egzaminacyjnego belfra. 😉

Karta kompetencji. To na niej pojawia się upragniona i bezcenna parafka Sławomira z Gorzowa Wielkopolskiego. Jest na TAK! 😊
Nie potrafię zapanować nad eksplozją radości. Uściskać Sławomira? Nie wypada! Podziękować DJ Krzyśkowi? Nie trzeba, wdzięczność dostrzegł w moich oczach.
Przepełniony nieprawdopodobnym pozytywnym bagażem, czuję teraz cały jego ciężar. Wyczerpany ale szczęśliwy schodzę ze sceny…

Czy coś się stało? Czy coś się zmieniło w moim życiu po tym wydarzeniu?
Tak. Częściej słucham muzyki i „wesoło nucę pod nosem” w… kabinie motorowego, podczas pracy. 😊
Nastawiam budzik na godzinę 02:30. Wstaję poirytowany, nabuzowany złością i z sarkazmem intonuje do znudzenia ulubiony budzikowy „kawałek”. Z wściekłością i rozdrażnieniem coś sobie uświadamiam. Mija godzina, czasami dwie. Czuję, że bez tego co było, jest i będzie, bez tego „pierwiastka niewiadomej” co przyniesie kolejny dzień pracy…

Bez tego wszystkiego, tych „różnych dźwięków życia”
świat jest nudny i do bani!

♪😊♫ 😊 ♫😊♪

8 Responses

  1. Jak zawsze opowiedziane pięknie i niekonwencjonalnie. Najlepszy motorniczy wśród blogerów i najlepszy bloger wśród motorniczych. Pozazdrościć talentu:)

    1. Krzysztof Żukiewicz

      W podsumowaniu tego linkowego wywodu czytam :
      “…mentoring stanowi specyficzną relację interpersonalną o charakterze asymetrycznym, z reguły międzypokoleniowym, w której mentor chce i potrafi wspierać proces aktualizacji potencjału rozwojowego ucznia, a uczeń potrzebuje wsparcia mentora i jest na nie otwarty. Trwanie takiej relacji oznacza wzajemne dopasowanie możliwości osobowych mentora i potrzeb ucznia. Korzyści rozwojowe płynące z kontaktów mentor – uczeń są obustronne…”
      MENTORA POZDRAWIAM I ZA WSPARCIE DZIĘKUJĘ! 🌞😊🌞

  2. Dzięki Panie Krzysztofie za poetycki opis egzaminu. Pozdrawiam, egzaminator.

    1. Krzysztof Żukiewicz

      No Panie Sławku, aż zaniemówiłem jak zobaczyłem Pana komentarz. Bardzo się cieszę, że ma Pan dystans do siebie i olbrzymie poczucie humoru…
      Przy okazji serdecznie pozdrawiam i …podziwiam. Szacunek. Pan Sławomir – Ostatni Mohikanin! 🌞🌞🌞

  3. Kolejny rozdział z życia naszego “ulubionego” motorniczego DZIĘKUJEMY 😊 GRATULUJEMY 🚋

    1. Krzysztof Żukiewicz

      Bardzo dziękuję moim stałym czytelnikom, Marzenie, Grzegorzowi i przede wszystkim “kosmicznemu” Jasiowi.
      Pozdrowienia dla całej rodzinki od motorniczego #3526 🚋🚋🚋.
      ps. Pod koniec sierpnia, zapraszam na bloga. Mam nadzieję w ciekawej konwencji, spróbuję przedstawić problem blokowania torowisk przez samochody…
      ZAPRASZAM! 🌞😊

  4. jak zawsze piękne, z nutą humoru, i powagi.
    Taki wpis na początek dnia, i ochota działania sama przychodzi. Pozdrawiam i dziękuję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *