PODRÓŻ ZA JEDEN UŚMIECH

Przedostatni dzień maja. Słoneczne i leniwe przedpołudnie. Patrzę na niebo i „oczami wyobraźni” dostrzegam strzępki chmur tworzące przeróżne kształty. DZIEŃ DZIECKA tuż, tuż 😉… pomyślałem. Większa cześć dzieci, ten fantastyczny czas spędzi z rodzicami. Myślami „przeniosłem” się do kolejki wąskotorowej – peron Maltanka. Pierwszego maja oficjalnie rozpoczęto sezon. Majestatyczny parowóz, zrewitalizowane niebieskie wagoniki, wymienione torowisko i rozjazdy, a to wszystko uczciły w przed premierze dzieci – przedszkolaki i uczniowie ze Szkoły Baletowej Anny Niedźwiedź, przebrane za bajkowe postacie z „Alicji w krainie czarów”. Zamyślony, zastanawiałem się ilu rodziców z dziećmi w tym szczególnym dniu wybierze tą formę spędzenia czasu i odwiedzi przy okazji NOWE ZOO.

Pisk opon i donośny zgrzyt układu hamulcowego błyskawicznie przerywa dalsze rozmyślania. Szybki powrót z bujania w obłokach na ziemię. Czas na działanie. Turystyczny autokar otworzył drzwi. Następnym kilku minutom towarzyszy zgiełk, niesamowity rumor i lekki rozgardiasz. Ustawiona w kolejce, gromada dzieciaków czeka na swoją kolej aby opuścić wygodne siedziska wycieczkowego autobusu. Dzieci wraz z Wychowawczynią, Opiekunami a także częściowo Rodzicami stawili się punktualnie na Franowie. Kulminacyjnym wydarzeniem dzisiejszego podróżnego dnia jest :

WYCIECZKA TRAMWAJOWA

DOOKOŁA ZAJEZDNI FRANOWO !

 Gdy ostatnie dziecko w wieku 3-6 lat wysiadło z Busa, wiedziałem jedno – będzie super zabawa, będzie wesoło! 😊 Nie pomyliłem się! Zajezdnię tego dnia postanowiło odwiedzić dziewiętnaścioro przedszkolaków i uczniów klasy „0” ze Szkoły Podstawowej im. Jana Pawła II w Pruścach. Inicjatorem i pomysłodawcą wycieczki jest Jasiek „Kosmita” Ciesielski wraz z rodzicami¹.

Szczegóły i plan wycieczki ustalono wcześniej. Gospodarzy obiektu, tym razem reprezentował męski skład. Wujowie – Piotr, Sebastian i Krzysztof. Odpowiednio podzieleni wykonawczymi zadaniami 😉. Wuj „Emcee” Piotr wita wszystkich zebranych. Umiejętnie „wstępniakiem” podkręca atmosferę. Rozpalone do czerwoności dzieciaki, dają upust-wydobywając z siebie gromkie okrzyki połączone z impulsywną gestykulacją. Długo wyczekiwany moment wejścia na pokład Wycieczkowego Tramwajowego Solarisa był na wyciągnięcie ręki… Otwierają się drzwi. Zza steru wita rozweselone towarzystwo zwarty i gotowy na wszystko Tram Driver – Wuj Sebastian 😊. Czekamy, aż ostatni milusiński pasażer rozgości się na siedzeniu w klimatyzowanym pojeździe szynowym. Rozglądam się, upewniając, że w tramwaju znajdują się już wszystkie dzieci i osoby towarzyszące. Ostatnie spojrzenie, krótka wymiana zdań z Kierowcą autokaru i kiwam ręką – WSZYSCY W TRAMWAJU! Taką funkcję przewidziano dla Wuja numer 3 – Security Staff 😉.

TRAMWAJ RUSZYŁ !

Spojrzałem pośpiesznie na twarze dzieci, dla większości tych „gzubów” przejazd tramwajem to pierwsze takie doświadczenie życiowe, ba najmłodsze jeszcze tramwaju na oczy nie widziały! Ukradkiem zerkam dalej – co zobaczyłem? Fascynacja połączona z magią wymalowaną na buźkach. Niektóre z wrażenia zaniemówiły. Zobaczyć ten kalejdoskop twarzy i wypisanych na nich emocji – niesamowite uczucie! Iskierki w oczach, szerokie uśmiechy, na twarzach wyrysowana „podróż w niewiadome”. Uważne oko, mogło także wychwycić jak ten „ogromny pojazd” szynowy wyzwalał u tych malutkich wycieczkowiczach podziw zmieszany z ciekawością. Czuły one, czułem i ja, na plecach ten przyjemny dreszczyk emocji, jakiejś „skrywanej tajemnicy”. Grupa w pierwszej kolejności zobaczyła halę naprawczą. Być może przyszłe motorowe i przyszli motorowi, wszyscy oni dowiedzieli się jak sprawdzany jest tramwaj po zakończonym dniu pracy. Gdzie wsypywany jest piasek, do czego on służy… Bardzo pomocny w tłumaczeniu „zawiłości technicznych” był Jasiu Tramwajarz który umiejętnie pomagał Wujowi Piotrowi w opowieściach i uzupełniał odpowiedzi gdy koledzy i koleżanki zadawali dodatkowe pytania. Szczęśliwe i fartowne okazało się kolejne stanowisko przeglądowe. Mogliśmy wejść do najnowszego dzieła firmy Modertrans – Moderusa Gamma. Prototyp przypadł do gustu wszystkim zebranym i nie było łatwo wyegzekwować sprawne i szybkie opuszczenie tego „niesamowitego” tramwaju… Zajechaliśmy do kolejnej zadaszonej hali – SYPIALNI TRAMWAJOWEJ. Tutaj rozgorzało prawdziwe szaleństwo. Na początek wspólna grupowa fotka na tle historycznego taboru. Następnie każde z dzieci miało zrobione indywidualne zdjęcie za sterami wagonu typu N.

Po dłuższej chwili, młodzi goście osiągają emocjonalną „temperaturę wrzenia” – Wuje zakomunikowali;

– Każdy z chętnych zasiądzie za sterem Solarisa Tramino i przy asyście sam poprowadzi tramwaj!!!

Zaczął oczywiście Jasiu, jako doświadczony motorniczy, przetarł szlak, wlał w pozostałe niezdecydowane małe serduszka otuchy, odwagi i pewności siebie. Po ostatnim chętnym, przyszedł czas na osoby dorosłe które też miały chrapkę i chęci poprowadzenia tego kolosa 😊. Wycieczkowy Tramino podjechał do….autokaru. Towarzystwo „wyczuwalnie” posmutniało. Wiadomo, wszystko co dobre szybko się kończy. Tak było i tym razem. Nieuchronnie zbliżał się finał tej imprezy. Żegnając się z tymi dzieciakami, widziałem siebie, dawno temu… Na koniec wzruszające i chwytające za serducho laurkowe podziękowanie dzieci. Jeszcze ostatnie uściski, miłe słowa, Wujowie na pożegnanie wręczają „turystom” firmowe upominki. Patrzę i widzę machające zza szyby wesołe dzieciaczki. Od opiekunów dowiaduję się, że w planie, w drodze powrotnej jeszcze inne atrakcje na ten dzień. Autobus znika z pola widzenia. Chwila zadumy, chwila ciszy… Słyszę ponownie świergot ptaków, czuję na twarzy nieśmiały podryw, orzeźwiający powiew wiatru, nozdrza wypełnia zapach świeżo skoszonej trawy…

– Do zobaczenia Panie Krzysztofie…

Nawet Wuje próbujący się pożegnać, nie „wybudzili” mnie z głębokiego oderwania od rzeczywistości. Na projektorze, wielkim telebimie widzę przed sobą obrazy sprzed prawie 40 lat. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki lub przewijaczem od magnetofonu szpulowego, cofnąłem się do tej beztroskiej, dziecięcej krainy wspomnień! Tak szybko i przesympatycznie minęły 2 godziny powrotu do czasów dzieciństwa…Czasów magii, tajemnic i przygody… Matka Natura w tym roku zafundowała nam lato…wiosną. Opuszczam Zajezdnię. Podążam w kierunku początkowego przystanku tramwajowego, nastrojony bagażem pozytywnych przeżyć i emocji. Sprawnym i zdecydowanym ruchem dłonią, wytarłem płynącą z oka po policzku kroplę. Żar lał się z nieba, nie byłem spocony. Nagle ni stąd, ni zowąd, spoglądając przed siebie, z uśmiechem na twarzy, zacząłem sobie pogwizdywać i nucić dawno zapomnianą piosenkę…

Już za parę dni, za dni parę,
Weźmiesz plecak swój i gitarę,
Pożegnania kilka słów,
Pitagoras, bądźcie zdrów,
Do widzenia wam, canto cantare.

♫ ♫ ♫ ♫ ♫ ♫
Lato, lato, lato czeka,
Razem z latem czeka rzeka,
Razem z rzeką czeka las,
A tam ciągle nie ma nas…
*

♫ ♫ ♫ ♫ ♫ ♫

 

* Tytuł piosenki; LATO, LATO muzyka. W. Krzemiński, słowa. L. Kern

¹ – specjalne podziękowania dla Pani Marzeny Ciesielskiej za udostępnienie bogatej bazy zdjęciowej z wycieczki.

3 Responses

    1. Takie wycieczki,spotkania to niesamowite przeżycie.Kilka razy też przeżyłem takie wycieczki.Najbardziej lubie być Św.Mikołajem kaźdy wtedy uśmiechnięty,spotkanie się ze znajomymi z Kamyka -osoby niepełnosprawne to lekcja integracji nas wszystkich
      Pozdrawiam Roman

      1. Krzysztof Żukiewicz

        Romanie jesteś kolejną osobą która poznałem w naszej firmie, która bez rozgłosu, na zasadach wolnego czasu, wolontariatu, poświęca swój czas i pomaga potrzebującym.
        Wszystkie przejawy dobra dla bliźniego będącego w potrzebie są mi szczególnie bliskie sercu. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że pracuje wśród takich ludzi…
        Pozdrawiam Krzysztof!🌞

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *