SAMO ŻYCIE

Co półtoraroczniak, motorniczy z Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego może napisać o zdarzeniach, kolizjach i wypadkach tramwajowych? Nic! Spróbuję jednak to „nic” rozszerzyć, rozwinąć myśl i przedstawić swoje spojrzenie. W jednym w wcześniejszych wpisów blogowych (Uzależnienia Tramwajarza) zapowiadałem, że poruszę ten temat. Złowieszcza końcowa konkluzja o bramach piekieł i niebios, nie zwiastowała kolejnych przemyśleń w optymistycznych tonach.

„Choć na pozór, czasem dłuży się

Jak szalone wciąż do przodu gna

To na wozie, to pod wozem znów

Urok odwiecznej niespodzianki ma

Wokół nas historii sto

Poplątanych dróg i losów

To jest właśnie to – samo życie

Samo życie – to jest właśnie to

Samo życie, samo życie

To jest właśnie to…”

♫♫♫♫♫

Nie mam takiej wiedzy, czy Pan Stachursky, właściwie Jacek Łaszczok jeździł, jeździ, czy być może będzie pasażerem tramwaju. Lecz na lepszy tekst oddający specyfikę i realia naszego dnia codziennego na torowisku, nie trafiłem 😉. Żartem o tragediach ludzkich, dramatach wynikających najczęściej z wypadków i kolizji tramwajowych trudno napisać. Przy każdej takiej sytuacji, najczęściej są poszkodowani i winni. Żadnej ze stron, nie jest do śmiechu ☹ Definicje wypadku, kolizji i zdarzenia drogowego (tramwajowego) łatwo sobie wygenerować w Internecie. Bezuczuciowy i beznamiętny zapis oddaje prawny zakres regułki.

Dwadzieścia pięć lat temu – 8 września 1993 roku na Wildzie. Godzina 14:25 lub 14:45. Tramwaj dwuwagonowy typu Konstal 105N. Linia numer 10 wypada z szyn i uderza w bok kamienicy. Definicja wypadek nie oddaje prawdy. W największej katastrofie w Poznaniu zginęło 5 osób, a ponad 60-ciu pasażerów zostało rannych. Brawura, nadmierna prędkość i niesprawdzenie położenia zwrotnicy przyczyną wypadku. Winnego tragedii motorniczego skazano na karę trzech lat pozbawienia wolności.

Wiele od tamtej katastrofy, od „czarnej środy” ubiegłego stulecia się zmieniło. Nie rozwijając zbytnio tematu, spuentuję, że zmieniło się na „lepsze” w całych naszych strukturach Firmy. Jedno się nie zmienia. Motorniczy to cały czas człowiek. Nie maszyna, nie robot, lecz z krwi i kości homo sapiens. Poddawany cyklicznym weryfikacyjnym badaniom psychologicznym. Ten „organizm żywy”, podczas wykonywania swoich codziennych obowiązków narażony jest na liczne „niemierzalne” punkty zapalne i sytuacje o podłożu stresogennym. Owe punkty i sytuacje powodują „nieformalnie” przedwczesne „wyczerpanie baterii” – utratę koncentracji. Wtedy do tragedii brakuje już tylko „jeden moment nieuwagi”…

4 stycznia 2018 rok. Aleje Marcinkowskiego. Godzina 11:13. Linia numer 23 – Solaris Tramino podczas skrętu na przystanek końcowy wyskakuje z torowiska. W wyniku wykolejenia  zatrzymuje się w witrynie sklepowej. Brak rannych po stronie pasażerów. Zszokowanemu motorniczemu z kilkunastoletnim bezkolizyjnym stażem udzielono pomocy medycznej. Ogólnopolski i lokalny medialny spektakl i internetowy „hejt” w swoim wymiarze przekracza wszystkie możliwe bariery przyzwoitości. Niewybredne komentarze. Bardzo wielu ludzi nie pozostawia mi żadnych złudzeń. Poziom społecznej dyskusji, wymiana poglądów sięga „rynsztoku”. Pod przykrywką sieciowej anonimowości stukający w klawiaturę „pozwalają” przeczytać kilkanaście komentarzy. Na pozostałe kilkaset nie miałem już siły i chęci. W „szambie” zwanym forami dyskusyjnymi – odniosłem wrażenie, że instynkty wielu piszących pozostały na poziomie „ludzi pierwotnych”, a prawo z którego chętnie szybko by skorzystali tu i teraz cofnęłoby ludzkość do epoki średniowiecza. Wyciągając pośpiesznie motorniczego z kabiny i prowadząc jak złapaną czarownice na centralny punkt miasta – Stary Rynek i tam na szybko skleconym szafocie…. Ehhh brak słów… Motorniczy winny kolizji. Odebrane pozwolenie na kierowanie tramwajem. Po wielu miesiącach szczegółowego wyjaśniania przyczyn tragedii – motorniczy powraca na swoje stanowisko pracy.

14 lutego 2018 rok. Pętla Zawady. Godzina 7:45. Tramwaj typu GT8 (potocznie zwany Helmutem). Linia numer 7, uderza w tramwaj Moderus Beta stojący przy platformie przystankowej. W wyniku uderzenia ranna zostaje jedna z pasażerek. Uwięziony motorniczy z Helmuta czeka na przyjazd służb które wyciągną go z zgniecionej przedniej kabiny. Motorniczy winny kolizji.

29 maja 2018 rok. Skrzyżowanie ulica Hetmańska/ulica Głogowska. Godzina 19:30. Najechanie Siemensa Combino linii numer 2 na tył Moderusa Beta linii numer 11 stojącego na platformie przystankowej. Dla winnego motorniczego z „dwójki” w tym dniu miały być ostatni raz otwarte drzwi dla pasażerów i zjazd do zajezdni. Zamieszanie na skrzyżowaniu było po części przyczynkiem po chwili do następnej kolizji na tym ruchliwym skrzyżowaniu. Moderus Beta linii nr 7 zderzył się z samochodem VW Golf. Finał – w obu kolizjach 6 osób rannych, w tym motorniczy i kierowca samochodu.

19 sierpnia 2018 rok. Trasa na Franowo. Wlot i wylot tunelu. Godzina 12:25. Przystanek Osiedle Lecha przed wiaduktem. Tramwaj typu Tatra linii numer 18 jadący w kierunku Franowa zderzył się z Moderusem Beta linii numer 17 jadący do ulicy Kórnickiej. Nikomu nic się nie stało. Bimba jadąca do Franowa została wykolejona. Brak jednomyślności motorniczych w decyzji o winie. Sprawa w toku, zgłoszona na Policję. Czeka na rozstrzygnięcie i ostateczny werdykt.

Zimowy miesiąc 2016 roku. Nauka Jazdy. Godzina popołudniowa. Przystanek – Plac Cyryla Ratajskiego. Kierunek w stronę Okrąglaka. Na ulicy Mielżyńskiego zetknięcie się tramwaju szkoleniowego typu Konstal 105Na z czołem lusterka pojazdu poruszającego się wzdłuż krawężnika. Instruktor wzywa Nadzór Ruchu. Wstrzymanie ruchu trwa około 7-8 minut. Wspólna rozmowa i klasyfikacja czynu – zdarzenie drogowe. Nikt i nic nie ucierpiało. Obudowa lusterka w wyniku kontaktu wypięła się z zaczepów i nie miała jakichkolwiek znamion uszkodzenia. Po złożeniu prawidłowo funkcjonowało. Na powłoce lakierniczej tramwaju nic nie stwierdzono. Wszystkim ulżyło, mnie „żółtodziobowi” najbardziej.

Smutna wyliczanka. Od wypadku/katastrofy, po przez najczęściej występującą formę – kolizję, do błahostki typu zdarzenie. Wszystkie podane przykłady w ostatnim czasie utkwiły mi w głowie. Stażem nie imponuję, to prawda. Jednak „chcąc nie chcąc” jestem motorniczym! Tragedia przyciąga uwagę jak dwubiegunowy magnes. Z jednej strony współczucie, na drugim końcu bezduszność. Jedni potrafią deklarować pomoc, inni zaś jawnie rzucać kłody pod nogi. SAMO ŻYCIE…

„…Nie przeczytasz o nim w żadnym z pism

Kolorowy film nie zwiedzie Cię

To co w życiu najważniejsze jest

W głębi Twego serca zawsze rodzi się

Czasem ma wspaniały gest

Czasem sypnie piaskiem w oczy

Takie właśnie jest

Samo życie, samo życie

To jest właśnie to

Samo życie, samo życie

Takie właśnie jest…”

♫♫♫♫♫

Po co te przykłady? Jaki jest cel ich przytaczania? Na zdrowy rozum. Kto chcę uczestniczyć w takich wypadkach, kolizjach i zdarzeniach losowych? Nikt! Nie ma zapewne dnia, na torowisku tramwajowym w całej Polsce, aby coś się nie wydarzyło…Miast, gdzie Tramwaj jako podstawa transportu zbiorowego króluje jest na mapie naszego kraju dużo! Łańcuch zależności i jego poszczególne ogniwa muszą się zazębiać. Funkcjonować jak jeden wspólny niezawodny mechanizm.

Tory – Tramwaj – Motorniczy – Pasażer – Przystanek

Życzmy sobie, aby każde z tych ogniw kojarzyło się nam wszystkim pozytywnie i radośnie. Motorniczym, niech nigdy nie zabraknie „pary”, koncentracji i siły. Oby rutyna i zbyt duża pewność siebie nie była przyczynkiem do tragedii. Niech ta piękna profesja – kierowanie tramwajem, była inspiracją do ciekawych, niekonwencjonalnych i bezpiecznych przeżyć! Żeby „jedna chwila słabości” nie zaważyła na naszej dalszej karierze zawodowej, na naszym dalszym życiu. Osądy ludzkie, werdykty i orzekania, to wszystko można „przyjąć na klatę” i z czasem nawet z tym bagażem żyć.

Gorzej, gdy nie wytrzymamy własnego spojrzenia w lustrze

– to najgorszy moment w życiu jaki może nas spotkać.

※※※※※※※※※※※※※※※※※※※※※※※※※※※※※※※※※※※※※※※※

Minął tydzień od napisania powyższego. Jestem zadowolony z rezultatów korekty tekstu. Przeprowadzonego jak zawsze, przez „społecznego” freelancera. Ostatnie spojrzenie przed „wrzutnią” blogową…No nie, pamięć mnie zawodzi. Jak mogłem zapomnieć i pominąć „głos ludu” – Pani Halinki z Szóstego Piętra. O rety! Jej błyskotliwy umysł, nietuzinkowe i „trzeźwe” spojrzenie na różne aspekty życia. Już nie raz, nie dwa, uratowały moje teksty przed krytyką i ostracyzmem wymagającego czytelnika.

– Halinko dało się doczytać do końca? Zachowawczo zagaiłem.

Dało, dało, powiem więcej. Bardzo mądry i dobrze napisany tekst…

– Yes, yes, yes! Z zaciśniętą pięścią, odważnie, bogatą angielszczyzną „rzuciłem” w eter parafrazując znanego niegdyś premiera…😉

Od razu na poczekaniu, samoistnie twarz z zachwytu i dumy zaczęła „płonąć”. Gdy purpura już nie miała gdzie się pomieścić, słyszę ciąg dalszy, jednak jeszcze nieskończonego zdania.

…ale tramwajem to ja dzisiaj nie pojadę!

W jednej chwili purpurę zastąpiła bladość. Też kolor, tylko inny 😉. Osłabiony i wręcz „porażony” tym szczerym wyznaniem, wyszeptałem cichutko.

– Dlaczego Halinko?

W łepetynie miarkowałem. Wyznanie musi mieć jakieś drugie dno. Halina to taka bestyjka z pazurem, żeby nie napisać „intelektualny zakapior”. Nie martwiłem się, rzecz jasna o portfel tej Pani. Bo na swoim stanowisku pewnie godnie zarabia, ale nawet ją do ruiny finansowej mogłyby doprowadzić korporacje taksówkarskie. Z pracy do peronu droga daleka. Pomyślałem. Dumam i dumam. Efektu i pomysłu na „zagniotę Haliny” nie mam. O co biega? Jak zawsze w takich momentach bezradności – jest pomoc. Szanowna Pani wyciąga zakamuflowaną podpowiedź podobnie jak królika z kapelusza magik.

– Ten motorniczy winny, tamten winny, o i nawet z tych dwóch co się nie dogadali, też jakiś będzie winny!

Plask! Gwałtowne uderzenie ręką w czoło nie było bolesne, ale usłyszeć je mogli przypadkowi przechodnie na drugiej stronie ulicy.

Ja pierdziele… – prawie wykrzyczałem.

Eureka! Ma kobieta rację. W jakim świetle, przedstawiłem obraz motorniczo-tramwajowy? Rany boskie! Masakra i tragedia! Intencją moją było „ku przestrodze” motorniczym. Taki wizerunek? Takie zestawienie faktów? Faktycznie pasażerom może być w niesmak. Wypoczęta i dotleniona Halina co z kresów i rubieży naszej Ojczyzny z „włóczęgi” powróciła – nieźle dała mi do wiwatu. Cwany lis, raczej lisica 😉.

– Halina posłuchaj, może jednak zmienisz zdanie?

Zapomniałem w tym tekście dodać, ważne i kluczowe dane statystyczne. One właściwie pokazują prawdę. Wiesz, że rocznie w Pyrlandii tramwaje „kulają” 12 milionów kilometrów?! Przeliczając to na kursy, będzie ich około 640 tysięcy! Nie wspominając o autobusiarzach, którzy kursów wykonują prawie 3 razy więcej, a kilometrażu prawie 2 razy więcej w ciągu roku niż tramwajarze. Szokujące liczby, co? Powiem więcej. Stan WYPADKÓW w trakcji tramwajowej na styczeń-sierpień 2018 rok zamknął się liczbą 54. W tym z winy motorniczego – jeden! Wina obca, to liczba 23. Nie ustalono winnego – 10. Natomiast 20 wypadków jest w statusie dochodzenia. Pożonglowałem liczbami. Wliczając cały sierpień, to od początku roku mieliśmy 243 dni pracy i 54 wypadki w których uczestniczył motorniczy. To daje nam 0,22 wypadku na jeden dzień pracy. Dwie trzecie roku za nami a winnym wypadku był….JEDEN MOTORNICZY!!!

– Co na to powiesz Halinko? 😊

To wspaniały wynik. Bliski ideału. Wiwatowałem. Pełna euforia!

– Dziękuję za wyjaśnienia. Przekonałeś mnie blogerku! Tak naprawdę to była tylko „podpucha” 😉. Chciałam się trochę po przekomarzać 😊. Na co dzień widzę na własne oczy, że motorowi to „fachury”! W tajemnicy tobie powiem. Nigdy nie odmówiłabym sobie przejazdu Bimbą. NASZE ZIELONE TRAMWAJE – UWIELBIAM! Szelmowski uśmieszek Halinki oraz zgrabnie i z wdziękiem wykonany „piruet drzwiowy” oznaczał, że nasza rozmowa dobiegła końca.

⸺⸺⸺⸺⸺⸺⸺⸺⸺⸺⸺⸺⸺⸺⸺⸺⸺⸺⸺⸺⸺⸺⸺⸺⸺⸺⸺⸺

– specjalne podziękowania dla Pani Anny Woźniak oraz Panów: Janusz Szawłowski i Sebastian Kozłowski.

– w odnośnikach zdjęciowych wykorzystano min. materiały archiwalne z portalu epoznań.pl, wyborcza.pl i gloswielkopolski.pl

– tytuł piosenki; SAMO ŻYCIE, autor tekstu: Andrzej Mogielnicki, kompozytor: Mieczysław Jurecki, wykonanie oryginalne: Stachursky, rok powstania:2002.

 

Post scriptum – 06.09.18

Idziesz do pracy. W drodze do niej spotykasz przyjaciół i znajomych. Gaworzysz sympatycznie, wypijasz soczek, wciągasz kotleta z soczewicy. Uśmiechów i radości nie ma końca. Żal się rozstać, ale przecież przed Tobą ciekawe pracownicze popołudnie. Wsiadasz w “brykę” i cukierkowy uśmiech trwa. Dzień na torowisku dobiega końca. Ostatni kurs.
Nie tak sobie chciałem “przedłużyć” pobyt w “wyproszonej” Tatrze. Nie tak żeby, 20-30 koleżanek i kolegów przeklinało czekając na możliwość zjazdu do Zajezdni. Burząc ich Motorniczych i ostatnich Pasażerów plany dojazdowe do celu. Powodując niejednokrotnie weryfikację ich planów prywatnych i zawodowych w dniu następnym…
Tak, po godzinie 23, środa, późnym wieczorem trasa Kórnicka i zapewne okolice Ronda Rataje to “neonowy” festiwal świateł awaryjnych. Tak, to wszystko moja wina :-(.
Tych ostatnich, nielicznych Pasażerów oraz wszystkich Motorowych tego feralnego wieczoru – PRZEPRASZAM! Napisać zdruzgotany to mało…
Pocieszają najbliżsi, powiadają że po wykolejeniu właśnie zostałem pasowany na rasowego Tramwajarza…
Marna to pociecha, gdy człowiek w głowie, analizuje gdzie popełnił błąd…
Ironia losu, jej chichot aż dudni w zakamarkach mojej duszy. Parę dni wcześniej pojawił się w przestrzeni blogowej tekst SAMO ŻYCIE.
Koleżanka z Solarisa stojąca za mną z dużą dozą wyrozumiałości, ciepła i współczucia, ale także i wsparcia zasugerowała, że może coś o tym wspomnę w kolejnym wpisie. Piszę tu i teraz.  Jest mi tak samo ciężko i dziwnie oddać to “rozdarcie” słowem pisanym, jak “ciężko i dziwnie” było zobaczyć jeden z wózków tocznych poza krawędzią szyny……ech samo życie…

10 Responses

  1. W czasie jazdy 2 wracając ze szkoły kolejna dawka pytań które mnie interesują.
    Pytania:
    – Ile godzin średnio pracuje motorniczy w mpk Poznań?
    – Jaka jest pana ulubiona linia?
    – Ile okoła trwa szkolenie?
    – I na jekiej podstawie jest wybierany wydział (zajezdnia) ?
    Dziękuje za odpowiedź
    Pozdrawiam

    1. Krzysztof Żukiewicz

      Motorniczy może dostać zmianę w przedziale 5h-10h.Tym sposobem zliczając godziny i minuty wypracowuje się normę godzin pracy w danym miesiącu.Osobiście uwielbiam linie które przejeżdżają w części swojej trasy przez “tereny zielone” naszego miasta. Ulubionej nie mam, ale więcej drzew widzę jeżdżąc na linii 3, 9, 11 🌞🌞🌞. Kurs to teoria i praktyka. Najszybsi potrafią ogarnąć temat szkoleniowy w 2-3 miesiące. Podstawowym kryterium wyboru Zajezdni jest aktualne zapotrzebowanie, w drugiej kolejności miejsce zamieszkania (oczywiście jeżeli nam zależy na danej lokalizacji warto rozmawiać). ZAPRASZAM DO DZIAŁU KADR NA ULICY GŁOGOWSKA 131/133 – 6 PIĘTRO!😊

  2. Witam, czy byłaby możliwość na opowiedzenie pytań odnośnie pracy jako motorniczy w Mpk?
    1.Czy np.jak ma się wydział na Franowie to czasami idzie się do pracy na Głogowską/Hetmańska?
    2.Czy pojazd którym jedździmy się zmienia?
    3.Jaki wagon wedłóg pana jest najlepszy?
    Dziękuję za podpowiedzi
    Pozdrawiam

    1. Krzysztof Żukiewicz

      Witam i szybciutko odpowiadam.
      Ad1 – Dokładnie tak jak napisałeś. Ja na ten przykład jestem przydzielony na Franowo. Zdążają się zmiany poranne zarówno z Zajezdni Forteczna jak i Zajezdni Głogowska. W skali miesiąca to epizodyczne zdarzenia.
      Ad2 – Domyślam się, że nie chodzi w tym pytaniu czy mam dar iluzjonisty na miarę Davida Copperfielda i podczas jazdy Solarisem wyjeżdżam zza zakrętu nagle Betą ;-). Na poważnie, to każdej Zajezdni przydzielony jest chociaż jeden niepowtarzalny tabor. Franowo ma Solarisa Tramino, Głogowska pochwalić się może Siemensem Combino, natomiast Motorowi z Fortecznej mają Tatrę.
      Tak Motorniczy może mieć uprawnienia na różnego rodzaju tabor i przydzielony w grafiku, może rotować w różnych konfiguracjach. Jeden dzień Beta, drugi Solaris, trzeci Helmut itd. itp.
      Ad3 – Trudno mi obiektywnie odpowiedzieć na to pytanie. Sam jako motorniczy mam uprawnienia na 5 różnych rodzai co nie jest niczym nadzwyczajnym. Według mojej subiektywnej oceny (i posiadanych kwalifikacji) , biorąc wszystkie plusy i minusy, osobiście najwyżej cenię – Moderus Beta.
      W przypadku dodatkowych pytań służę pomocą. Kopalnią wiedzy w “szerszym spektrum ” tematu jest Klub Miłośników Pojazdów Szynowych w Poznaniu . Tam dowiesz się wszystkiego i….jeszcze trochę! :-))). POZDRAWIAM I ZAPRASZAM DO ODWIEDZANIA BLOGA!

      1. A combino jeździsz ? Bo obstawiam, że nie skoro stawiasz bete wyżej niż siemensa 😂 aczkolwiek oczywiście to kwestia gustu.

        1. Krzysztof Żukiewicz

          Niestety nie jeżdżę i raczej mi nie będzie dane :-(. Zdaję sobie sprawę, że to MERCEDES na poznańskim torowisku, rozmawiam często z jego użytkownikami. Jak napiszę, że się ciutkę przejechałam to mnie z pracy wywalą, więc tego nie napiszę 😊. Natalio ten “wózek” nie bierze udziału w żadnych porównaniach 🙂. Widziałaś kiedyś MAYBACHA żeby go stawiali w jakiś zestawieniach?😂.Serdecznie pozdrawiam!🌞🌞🌞

          1. Może się doprosisz o uprawnienia ?🤔 bo chyba tylko tego Ci brakuje z podstawowego taboru ?

            Ha ha ha no fakt, nie widziałam takich zestawień 😂😂😂

          2. Krzysztof Żukiewicz

            Będę prosił!😂 W przyszłości jak błagania nie pomogą,to już wiem do kogo pierwszego mogę podejść aby utworzyć KOMITET WSPARCIA z petycją i podpisami ;-))).
            Na razie udało się z Tatrą 🙂. Do zobaczenia na trasie 🌞🌞🌞

  3. No fajnie to wszystko ująłeś.Masz talent-gratuluję i pozdrawiam serdecznie.

    1. Krzysztof Żukiewicz

      Dziękuję Mariuszu! Cieszę się, że powiększa się grono czytelników, zwłaszcza to co staram się pisać czuje pewnie 90% kierujących tramwajem…
      Czasami jak spojrzy się na to wszystko z innej perspektywy to jest nadzieja na zrozumienie tematu ze wszystkich stron : PASAŻERA I MOTORNICZEGO.
      Serdecznie pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *