PRZENIKLIWE SPOJRZENIA

Jesienna zawierucha nie nastraja pozytywnie. Za oknami hula wiatr a w realu czyha wirus w koronie. Mierzę regularnie temperaturę, masuję zmęczone mięśnie. Zastanawiam się czy to już ten czas żebym to i ja był chory 😉. Sprawdzam objawy, liczę skrupulatnie wszystkie posiadane współistniejące choroby i … nic. Nadal mi się udaje. Szukając pozytywów życia codziennego, podbudowany szykuję się do pracy. Mundurek założony, krawat poprawiony i ostatni „rzut okiem” w korytarzowe lustro, czy aby odbicie emanuje zaraźliwą chęcią i energią 😊😉.

Nie do końca przekonany zamykam drzwi od domu i do pracy maszeruję.

Zmiana wczesnopopołudniowa to dobry znak. Jest jeszcze dużo czasu do szybciej zapadającego zmroku. Oddający „brykę” kolega profesjonalnie spakowany i wymowne spojrzenia na zegarek nie pozostawiają złudzeń, że raczej się śpieszy.

– Coś nie widzę pary i motywacji kolego! – zagaił na dobry początek.

– No wiesz… jesień…. Tak wietrznie i jakoś ponuro.

Odpowiedziałem zdawkowo co by nie przedłużać i wchodzić w głębsze wątki.

– Maszyna w porządku? Wszystkie zwrotnice na trasie zdalnie przekładają? – doprecyzowałem niezbędne minimum.

– Tak, wszystko w porządku. Pewnie sobie odpoczniesz, bo na mieście  kolejne blokady, wiece i przemarsze dzisiaj popołudniu w planie….

– Dzięki i do zobaczyska, odpoczywaj – spuentowałem.

Ustawienia w kabinie motorniczego pod siebie w trymiga koryguję i ruszam. Pełen wyciszenia i życiowej pokory. Rześkość i należytą koncentrację wraz z łykiem gorącej kawy w sobie wyzwalam. Jadę i obserwuję.

Taka robota. Otwieram drzwi, zamykam i ciągle na ludzi spoglądam. Na tych oczekujących na platformie przystankowej, na tych w tramwaju. Do tego na pieszych i innych kierowców. Po twarzach widać wszystko, jak na obrazach w galeriach sztuki. Widzisz to co autor chciał swoim malunkiem przekazać, dostrzegasz czasami więcej, także takie detale skrzętnie w zakamarkach ukryte. Twarz, oczy, drobne gesty i spojrzenie czasami więcej mówią niż doktoranckie elaboraty. To one mówią o prawdziwym życiu, o jego troskach i radościach. To zdecydowanie coś więcej niż wiedza książkowa lub dzieło sztuki.

Z poziomu kabiny i pulpitu sterowniczego bimby upodobałem sobie ostatnio wiele mówiące spojrzenia. Spojrzenia rzecz jasna w moim kierunku. Cieszy przede wszystkim, że są ludzie którzy zauważają że ten pojazd jest prowadzony przez człowieka. Niejednokrotnie zastanawiam się dlaczego właśnie podczas jesiennej słoty spojrzenia trafiają częściej?

Czy ta pora roku, nostalgiczna aura wyzwala w nas dodatkową chęć niewerbalnej komunikacji? Pytania wciąż dla mnie pozostają bez odpowiedzi….

Z obserwacji spojrzeń i samodzielnej analizy wyodrębniłem kilka z nich które spotykam najczęściej;

  1. POLITOWANIE – w coś Ty gościu wdepnął, lepszej pracy już nie było?
  2. PODZIW – grupa dzieci do pewnego wieku, o tym pisałem w innym wpisie.
  3. ZACZEPKA – ludzie sfrustrowani codziennością, szukający dziury w całym, priorytet to móc się wyżyć na kimkolwiek, choćby prowadzącym pojazd szynowy.
  4. LUSTRACJA – z nim już jechałam/em. Jest „wporzo”, nie szaleje, nie szarpie, albo skrajnie odmienna opinia…
  5. INWIGILACJA – jakiś taki niepewny z facjaty, pewnie jest jeszcze „wczorajszy” i udało mu się „zaliczyć alkomat”. Może nawet popija w trakcie jazdy, taki jakiś czerwony na twarzy, dziwnie zmęczony to i pewnie na końcówkach „kreskę” nosem wciąga…
  6. PRZEZNACZENIE – co ma być to będzie. Głębokie spojrzenie poczciwego i pobożnego człowieka w stronę motorniczego. Przed wejściem do tramwaju „przeżegnanie się”.

Pomijam zalotne spojrzenia, szczere uśmiechy i wiele innych, bo tych jest najmniej 😉.

Osobiście nie ukrywam, że z aktualnie głębokiego we mnie kiełkującego gnostycyzmu, ostatnie w wyliczance spojrzenie zawsze przywołuje mnie do porządku. Przypomina po co tu jestem ( w tej kabinie ) i jaki mam cel ( bezpieczny przewóz pasażerów i siebie samego z punktu A do punktu B ), poza rzecz jasna aspektem chwilowej poprawy humoru 😊.

Żeby tym z grupy PRZEZNACZENIE dodać wiary przedstawię „linkowanie” – statystyki komunikacyjne odnoszące się do bezpieczeństwa tramwajowego w Polsce w latach 2001-2007 które opracował Pan Wiesław Dźwigoń. Ten sam autor w innym operacie odnosi się do ciekawego zagadnienia – Wymiany pasażerów na przystankach tramwajowych. Polecam odnośniki dla ludzi wątpiących i pełnych obaw…

Nic nie stoi w miejscu. Postęp i bezpieczeństwo na fali wznoszącej. W ostatnich latach poprawa infrastruktury tramwajowej jak i taboru jest widoczna w wielu szynowych polskich miastach. To wszystko napawa optymizmem i oby nie zabrakło go nam wsiadając codziennie do zbiorowych środków transportu. Do zobaczenia na trasie! Kolejna jesień przeminie a…

… BEZPIECZEŃSTWO PONAD WSZYSTKO !!!

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

– specjalne podziękowania dla Michaliny Pelińskiej za udostępnienie tytułowego… spojrzenia 😉.


7 Responses

  1. Witam
    Tekst jak najbardziej adekwatny do obecnej pory roku oraz panującej aury ( na szczęście za trzy tygodnie dzień zacznie się wydłużać).Czasem jak jeżdżę bimbą ( zawodowo dwa razy w miesiącu ) to też zdaża mi się obserwować ludzi i próbować ” diagnozować ” ich zachowania. Osobiście dodałbym jeszcze jedna kategorię osób zerkających w naszym kierunku tzw. ZEGARMISTRZE – to osoby , które stojąc na przystanku na przemian patrzą to na nas i na zegarek ( nawet jak jedziemy punktualnie). Zaraz przypomina mi się tekst piosenki zespołu IRA ” Trochę wolniej” i tu fragment w/ w piosenki: ” Ważnym gościem trzepie każdy nerw
    Coś na wczoraj chciałby mieć “. Jeszcze dodam, że ostatnio wolę iść do pracy na popołudniówką, bo mam więcej dnia ( gdy jest widno) dla bliskich i siebie :-).
    Pozdrawiam autora tekstu oraz wszystkich obserwowanych i spoglądających.

    1. Fenomenalne – ZEGARMISTRZE !!! 😊😊. Zapomniałem kompletnie i jak trafnie Karolu zauważasz to także sporo “grupa spojrzeniowców” z wyrzutem 😉.
      A z popołudniówkami podczas tej pory roku zgadzam się w 100%. Do pozdrowień się dołączam.

    2. Trafione w punkt 👍 Ja też bym dodał jedną kategorię, ale to już Ci powiem na ucho. 😉
      Szerokości wszystkim życzę 😊

  2. Hm… Przyznam się Pierniku, że jak odbieram swymi zmysły, to co się dzieje w luku pasażerskim, to często mnie starego filozofa, szlak jasny zalewa. No pewnie że jak zdąży się m jakiś miły klient/ka obok, to od razu milej, ale potwierdzam twoje spostrzeżenia, że mało jest uśmiechu w pasażerach. I sam się zastanawiam jaki jest tego powód zasadniczy? Bo chyba nikomu nie przenika przez “komórki” że tylko uśmiechem można pozytywne rzeczy osiągać.

    1. Witaj Starynietoperzu! Coś ostatnio nie mam szczęścia, żeby na Szanownego Marka trafić. A wtedy chociaż sekunda, a uśmiech powraca.
      Pozytywni z uśmiechem – jak napisałeś “towar” poszukiwany i ciągle deficytowy. Serdecznie pozdrawiam! 😊😊😊

  3. Wyjątkowo nostalgiczny artykuł… Z mojej strony dopisała bym jeszcze spojrzenie “o matko to kobieta.. Nie wsiadam”… Albo ” co za laska, śpiewa sobie czyli nie oznaką że jest wesoła ale ma z deklem..” 😉 poza tym sama też obserwuję ludzi… Widzę zmęczone twarze, lekkie uśmiechy, zakochane młode pary albo te mniej inteligentne młodzieżowe pozostawiające wiele do rzeczenia… Jedne wywołują uśmiech, inne opadanie rąk, a inne przywołują jakieś myśli filozoficzne.. Tak czy siak czas plynie, dzień ucieka za dniem.. A ludzie wciąż tacy sami… Wiosna zawsze jest radośniej! Trzymaj się Krzyś 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *