DREDZIARZOWI TEŻ WŁOSY DĘBA STAJĄ

Parę miesięcy temu – minęła trzecia rocznica mojej przygody na poznańskim torowisku. Skromny to staż, gdyby przyrównać to do większości naszych motorowych…

Przy tej okazji przypomniała mi się pewna rozmowa z poprzednią rzecznik prasową MPK Poznań – Panią Iwoną Gajdzińską.

– Krzysztof, a co ciebie wkurza, irytuje, frustruje i wywołuje palpitacje serca za sterami? Padło niespodziewane pytanie podczas pogawędki.

– Jak reagujesz na stresowe i niebezpieczne sytuacje drogowe? Kontynuowała rozmówczyni nie dając za wygraną 😉.

Wtedy po około dwóch latach, nie bardzo wiedziałem co odpowiedzieć. Dzisiaj jako więcej niż raczkujący zawodowo motorniczy, wróciłem do tych pytań. Teraz już wiem, jak reaguje i co według mojej oceny torowiskowej jest najbardziej niebezpieczne.

Niczym wyszukanym i oryginalnym będzie wyznanie, że potok przekleństw wydobywający się z ust to standard. A każdy z nas jest inny i w sposób sobie znany odreagowuję indywidualnie. Ja daję sobie upust w czasie rzeczywistym. Nie jest to reakcja chwalebna i godna propagowania. Tym bardziej nie ma czym się chwalić, ale właśnie tak u mnie się to odbywa. To pozwala szybko wrócić mojej „psychicznej konstrukcji”, do niezbędnego stanu dalszej koncentracji. Przeróżne sytuacje drogowo – torowiskowe to nasz chleb powszedni. Jest to wpisane w nasz fach. Nadajesz się, albo po jakimś czasie masz dość i pasujesz. Ot, taka prawidłowość zawodowa, spotykana w wielu innych profesjach.

Skupię się na tych palpitacjach. Zwłaszcza, że temat tyczy ważnego znaku P-17 i jego zastosowaniu w najbardziej niebezpiecznym, torowiskowym miejscu w Poznaniu – przystanek tramwajowy przy ulicy Sielskiej. Kierunek do pętli górczyńskiej.

Przepisową wykładnię ogólnego tematu w ciekawy i rzeczowy sposób przedstawił inny bloger – Pan Ryszard Dobrowolski.

Warto przeczytać powyższe „linkowanie”. Po zapoznaniu się z tym zagadnieniem, łatwiej będzie przedstawić problem od strony ludzkiej – czytaj od strony pasażera tramwaju! Także spojrzenie okiem motorniczego, w prostych słowach, oddających codzienne realia.

W jednym z początkowych wpisów blogowych pt. Dzwonek Bimbajarza – Koszmar Kierowców określiłem swój punkt widzenia i priorytety komunikacyjne w Poznaniu. Oczywiście była to ocena subiektywna. Czas płynie dalej, a moje zdanie się nie zmienia. Dla mnie wciąż kierowca pojazdu ogumionego (oprócz uprzywilejowanych) to nadal ostatnie ogniwo miejskiego łańcucha komunikacyjnego. Natomiast pieszy, a w tym przypadku bardziej pasażer transportu publicznego to absolutny piedestał.

Obserwując kierowców w tym konkretnym miejscu ( ulica Sielska – przystanek tramwajowy )

pokuszę się o wydzielenie trzech negatywnych kategorii kierowców ( bez uwzględnienia tych przepisowych i czujących „drogowego bluesa”), bez podziału na płeć i tablice rejestracyjne pojazdu;

GRUPA 1 to „niedzielny kapelusznik”, którzy bardzo rzadko są uczestnikami ruchu miejskiego. Charakteryzuje go widoczna nieporadność i brak wprawy. Są zdecydowanie na „bakier” z aktualnymi przepisami drogowymi. Głównie osoby starszych roczników. To taki „zawalidroga” i obdarowany mocą natychmiastowego podnoszenia ciśnienia pozostałym uczestnikom ruchu.

GRUPA 2 to kierowcy którzy nawet nie udają, że nie znają przepisów. Zastanawiające jest to w jaki sposób zdobyli uprawnienia, chociażby kategorii B? Motto tego użytkownika – Jadę na „czuja”, dam radę, jakoś to będzie, w razie co Tata resztę załatwi, ważne że w kieszeni „piniądz”…

GRUPA 3 to kaskaderka, lekkomyślność i gaz do dechy, czyli puentując „recydywa”. To wszelakiej maści drogowi piraci i pseudo spryciarze, którzy w swoim drogowym świecie jasno określają swoje wymagania. Można to skwitować takim zdaniem – Tu i teraz, liczę się tylko ja, zawsze mi się uda, a przecież inni użytkownicy mogą takich jak ja wziąć pod uwagę….

Swoje osiągnęli i „gitara”…… reszta się nie liczy.

Powie ktoś, ewidentnie Pierniczy Motorniczy nie pała sympatią do kierowców. Nic bardziej błędnego. Tylko że oni, zwłaszcza ci z GRUPY 3 to bezkarna zmora pewnie nie tylko poznańskich tramwajarzy, ale ogółem polskich motorniczych dużych aglomeracji z pojazdami szynowymi w tle.

Kiedyś pisałem o Kurtynie Tramwajowej kładąc nacisk na wyjaśnienie tego pojęcia w aspekcie bezpieczeństwa pieszych i pasażerów. Chodziło o zminimalizowanie niebezpiecznych sytuacji na torowisku, ze śmiertelnymi włącznie. Tamta tematyka to „pikuś” w porównaniu z zagadnieniem „żmijki”  przystankowej. Sam preferuję stosowanie określenia „zygzak” tramwajowy lub autobusowy.

Zarzuci niejeden, że znów chcę z motorniczego i kierowcy autobusu miejskiego zrobić na siłę bohatera. Nie o to chodzi. Idea tego wpisu to poruszenie poważnego problemu w świadomości kierowców. Przypomnienie aktualnych zasad i przepisów do sytuacyjnego znaku P-17!

Motorniczy obsługujący linie tramwajowe na ruchliwej, w centrum miasta i do tego dość szybkiej ( bo niewielu stosuje się do ograniczeń prędkości ) ulicy Głogowskiej w Poznaniu myśli za wszystkich. Czy musi tak być?

Będąc na przedostatnim przystanku ( Sielska ) do pętli Górczyn, za każdym razem motorowy boi się, że trafi na furiata pędzącego na łeb na szyję!

Nie trudno sobie wyobrazić, że w tym miejscu może być scena wyjęta z toru… bowlingu! Łatwo się domyślić kto jest kulą, a kto będzie kręglem…

Brrrrrr…. tragiczny sarkazm.

Jednak to wcale nie takie nierealne. Nagminnie i często na tym przystanku widzę kierowców przejeżdżających z nadmierną prędkością w momencie otwierania lub po otwarciu drzwi tramwaju!!!

Widzę trwogę i strach wypisaną na twarzach pasażerów którzy tam wysiadają, to najczęściej ci którzy muszą i znają temat. A co z tymi niewtajemniczonymi? Co z osobami starszymi, mniej sprawnymi i wymagającymi zwłoki czasowej? Tak, właśnie tam moje dredy dęba stają, za często ☹.

W tym układzie komunikacyjnym, ten specyficzny, „zygzakowaty” przystanek działa od wieluuuuu lat. Chociaż Centrum Sterowania Ruchem na zlecenie Zarządu Dróg Miejskich szuka rozwiązań z różnym układem świateł na skrzyżowaniu przed tym przystankiem, ja osobiście poprawy bezpieczeństwa nie widzę. Recydywa górą ☹.

Wiem, że przyszłościowa przebudowa arterii Głogowska może to zmienić. To tego momentu chciałbym, aby KIEROWCY wzięli sobie do serca spostrzeżenia zwykłego motorniczego, jednego z wielu…

Wręcz APELUJĘ o rozwagę i zdrowy rozsądek!!!

Bo dla żadnej ze stron, czy to motorniczego, czy też kierowcy podczas wypadku niczym przyjemnym nie będzie, nawet kilkuletnia batalia sądowa. Kto zawinił, a kto w większym stopniu przyczynił się do tragedii, z utratą życia włącznie! Po co? Na co? W imię czego? Że za chwilę Drogi Kierowco, kilkadziesiąt metrów dalej będziesz stał na kolejnych światłach?

„ŚMIERĆ JEST STRASZNA,

ALE NIE DLA TYCH,

KTÓRZY ODCHODZĄ,

TYLKO DLA TYCH, KTÓRZY

ZOSTAJĄ…”

Autor: VALÉRIE TASSO

Przy olbrzymiej dozie wyrozumiałości, w zmiennym układzie komunikacyjnym, podczas doraźnych lub planowanych czasowo remontach pojawiają się na jezdni także „zygzaki tymczasowe”. Najczęściej oznaczane kolorem żółtym.

Zygzak tymczasowy – przystanek Kórnicka

Potrafię z poziomu kabiny motorniczego zrozumieć zdziwionych kierowców. Nie było tam przystanku i „żmijki”, teraz się pojawiły.

Zygzak tymczasowy na ulicy Górna Wilda – przystanek Półwiejska

Proszę jednak nie wmawiać, że tramwaj z racji swoich gabarytów jest pojazdem niewidocznym dla kierowców. Te zielone kolosy to nie są „latające holendry”, które się nagle pojawiają i znikają! Widać nas doskonale, widać z daleka!

Zaś dla wszystkich kierowców gminnych i powiatowych dróg zwracam się z prośbą o domaganie się od instruktorów nauki jazdy zwiększonej bytności w miejskim, torowiskowym zgiełku. To tylko pomoże i pozwoli uniknąć w przyszłości wszelakich niebezpieczeństw wynikającym z koegzystowania w ruchu miejskim!


Temat się zaczyna, w dobrym kierunku 😉 – zajrzyj!

https://epoznan.pl/news-news-110607-glogowska_zmieni_sie_nie_do_poznania_po_jednym_pasie_w_kazda_strone_i_trasa_dla_rowerzystow

https://wtk.pl/news/63141-zwezenie-ul-glogowskiej-pojutrze-rozpoczyna-sie-drogowa-rewolucja?src=news_box_newest&srcindex=7&device=dt


6 Responses

  1. Avatar

    Witam

    Poruszyłeś Krzysiek ważny temat. Piszesz, że niektórzy mogą Tobie znów zarzucić, że z motorniczych lub kierowców chcesz robić bohaterów. Uważam, że w takich sytuacjach jakie dzieją się przy ul.Sielskiej i np. na ul. 28 Czerwca 1956 i w wielu innych miejscach gdzie kierowcy ignorują znak poziomy P- 17 niejeden motorniczy ratuje pasażerom życie nie otwierając od razu po zatrzymaniu się drzwi pojazdu. Na jednym z zaprezentowanych przez Ciebie filmików motorniczy ( lub motornicza ) wag.512 postąpił niewłaściwie. Dobrze, że s/ o nie jechały za szybko. Osobiście na przystankach tego typu otwieram dopiero drzwi gdy upewnię się ( w lustrze zewnętrznym nie widzę jadących pojazdów, a stojące), że pasażerowie mogą bezpiecznie wysiąść.
    Jeszcze na wesoło chciałbym dodać, że zabrakło mi IV- tej grupy kierowców ( ze wskazaniem na płeć)- to panie za kierownicą, które nagle wyjmują szminki, tusze do rzęs i inne kosmetyki, aby podczas jazdy poprawić urodę:-). I jeszcze jedno- ładne ‘tytułowe” foto, czy to Rysy w tle?
    Pozdrawiam

    1. Krzysztof Żukiewicz

      Witam Karolu! Niewątpliwie masz masz rację w tym co piszesz ( odnośnie filmiku także ). Głos-komentarz ekspercki bezcenny!
      Ideą filmiku nie było pokazanie EWIDENTNEJ WINNY KIERUJĄCEGO SAMOCHODEM tylko “delikatną i kontrowersyjną postawę” obu uczestników ruchu, czyli tramwaju i samochodu.
      Co do zaproponowanej przez Ciebie dodatkowej grupy kierowców, to po przeczytaniu, towarzysze obok musieli mnie klepać po plecach, oczy załzawione ze śmiechu i natychmiastowy krztusiec…. Mam nadzieję, wróć… wręcz jestem pewien, że to spowodował Twój zabawny “grupowy dodatek” a nie choroby współistniejące 😉.
      Rysy, Rysy, oczywiście!👍👍👍

  2. Avatar

    Słusznie napisane… Kolejny świetny przystanek to Ratajczaka.. Tam to już w ogóle Meksyk… Spiesza się tylko gdzie… Wiem że nie powinnam ale pokazuje im że mają z gorem.. A niestety większość jak to mówią znalazło prawko w chipsach… Tak jak to mówił mi Patron musisz myśleć niestety nie tylko za siebie ale za wszystkich..

    1. Krzysztof Żukiewicz

      Uśmiałem się 😊😊 jak zawsze Myszko, bo Twój komentarz w punkt i dosadny. Chwała naszym PATRONOM!!!
      Taaaa, przystanek Ratajczaka ( przystanek z zygzakiem ) – miejsce oznaczone znakiem STREFA ZAMIESZKANIA…ech tego już nie poruszałem bo “teoretycznie” kierowcy jada tam z urzędu wolniej, chociaż robią dokładnie to samo co na przystanku Sielska. Dziękuję za Twoje spojrzenie. Pozdrawiam.

  3. Avatar

    Jako dziecko kilku letnie wiedziałem, że nie wolno przejeżdżać przez takie przystanki gdy tramwaj stoi. Dzięki rodzicom i pewnie też dlatego, że jako dzieciak z takich przystanków korzystałem na wildzie. Zachowania kierowców nie będę komentował….
    Wpis jak zwykle ok. Brawo za dystans do siebie Krzysztof😉

    1. Krzysztof Żukiewicz

      Bardzo dziękuję za ten komentarz i miłe słowa.Niby takie proste, ale szkoda że niektórzy zapominają, że raz się jest kierowcą, za chwilę pieszym i pasażerem środków komunikacji…
      Serdecznie pozdrawiam.😊

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *